NADCHODZI ZIMA ................PAMIĘTAJMY O WSZYSTKICH POTRZEBUJĄCYCH - LUDZIACH I ZWIERZĘTACH!!! THE WINTER IS COMING...................LET'S REMEMBER ALL IN NEED - HUMANS AND ANIMALS!!!

niedziela, września 12, 2010

Zbieraj sam / U pick

Coraz więcej dookoła farm na których można samemu zbierać produkty natury, więc było to tylko kwestią czasu, żeby i mnie jakaś w końcu skusiła. Pomyślałam sobie, że nazbieram trochę ogórków do kiszenia (które są moją wielką miłością, a moja Mama zawsze wiedziała, że wracam do zdrowia po zimowych przeziębieniach, gdy prosiłam o kiszonego ogórka ;=))... Farma jest świetnie utrzymana, nie za daleko od domu, cenowo niezwykle atrakcyjna, a produkty ekologicznie hodowane i tylko czekające na zebranie ich z pola. Dostałam duże plastykowe wiaderko i ruszyłam w grządki... 
Przez pierwsze pół godziny biegałam po tym polu jak, za przeproszeniem, kot za myszą, ale wiaderko robiło się coraz cięższe, słońce dogrzewało coraz mocniej, a mój kręgosłup zaczął się coraz bardziej buntować... Kto zgadnie ile kilogramów ogóreczków (takich malutkich, idealnych do kiszenia) można uzbierać w ciągu godziny? Nie znam się na rekordach ogórkowych, ale kiedy dowlokłam się w końcu do głównego budynku miałam ich prawie 10 kilogramów. Plus pomidory, czosnek, koper, fasolkę szparagową, i maluśkie cukinie z kwiatami. A ponieważ na dodatek pszczoły zaczęły robić się coraz bardziej przyjacielskie, to czas był wielki na powrót do domu... 


A w domu? Po spasteryzowaniu 14 litrowych słoików i wypełnieniu dużego słoja na małosolne, zostało mi ich jeszcze około dwóch kilogramów... 
Nie miałam już żadnych dużych słoików, więc postanowiłam użyć te ogórki do przekąski słodko-ostrej z chili, która powinna pasować doskonale do dań azjatyckich. Niestety nie pamiętam skąd ten przepis na necie wzięłam, więc jeżeli ktoś z czytających uważa się za jego autora, proszę o kontakt. Oczywiście przepis trochę zmieniłam ;=).

I wiecie co? W nadchodzącą sobotę pojadę chyba w inne miejsce po owoce czarnego bzu...

PS. W drodze powrotnej, w największym sklepie ogrodniczym jaki w życiu widziałam, kupiłam krzaczek z liśćmi laurowymi (rośnie nawet do 1.5 metra, ale na razie ma 20 cm i dużo liści, które już dzisiaj używałam do zupy) - podobno wytrzymuje nasze portlandzkie zimy na zewnątrz...zobaczymy...


OGÓRECZKI SŁODKO-OSTRE

2 - 2 ½  kg małych ogórków kroimy w grubsze plasterki
Posypujemy 3 płaskimi łyżkami soli i odstawiamy na 6 godzin

Zalewa:

* 1 ½  szklanki octu (użyłam jabłkowego)
* 3 szklanki cukru
* 1 łyżka suszonych ziarenek chilli (chili flakes)
* ½ główki czosnku drobno pokrojonego
* 8 łyżek oleju  
* 1 łyżeczka kurkumy (dla koloru)

Zagotowujemy zalewę, dodajemy ogórki razem z sosem który się utworzył. Zostawiamy wszystko na 12 godz. Przekładamy do słoiczków. Pasteryzujemy.


Sweet and Spicy Cucumbers / Słodko-ostre ogórki


The number of farms around here where you can pick by yourself the fruits of nature is growing quickly. So, it was only a matter of time before I would succumb to the temptation. My plan was to pick some small cucumbers for pickling (pickles, or cucumbers in brine, are my great love, and my Mom always new I was getting better during the winter sicknesses when I would ask for one ;=) )...  The farm is run very well, located not too far from home, the prices are amazing, and the organically grown produce just awaiting to be picked from the fields. I got a big bucket and off I went... 
During the first half hour I was running around like, excuse my comparison, a cat after a mouse, but the bucket was getting heavier, the sun was getting hotter, and my back was beginning to rebel... Now, who can guess how many pounds of cucumbers (the small ones, best for pickling) can you pick in an hour? I am not an expert in cukes' picking records, but by the time I crawled up to the main building I had about 19 pounds of them. Plus the tomatoes, garlic, dill, green beans, and tiny zucchinis with flowers still attached. And because the bees were getting friendlier by the minute, it was time to head home...

And at home? After pasteurizing 14 quart size  jars and filling up the big glass jar for immediate use, I still had about four pounds of cukes left... Since I ran out of big jars, I have decided to use the rest of them for a sweet and spicy snack, which I am sure would go very well with any Asian dish. I do not remember where exactly on the net I found the recipe, so if you can claim yourself as an author, please contact me. Of course, I have changed the recipe a bit ;=)

And you know what? During the upcoming Saturday I might go to another place to pick elderberry...

PS. On the way back, in the biggest garden store I have ever seen, I bought a bay leaf plant (it can grow up to 5 ft, but right now it is only 8 inches tall and has lots of leaves, some of which I have already used for today's soup) - it supposed to survive our winters outside... we shall see...

SWEET AND SPICY CUCUMBERS

@ 4 - 4 ½  lb small pickling cukes, cut into thick slices
Sprinkle 3 tbsp of salt over the cucumbers and leave for 6 hours 

                         Brine: 

* 1 ½  cup vinegar (I used Apple Cider Vinegar)
* 3 cups sugar
* 1 tbsp chili flakes
* ½ head of garlic, chopped roughly
* 8 tbsp olive oil 
* 1 tsp turmeric powder (for color)

Bring all ingredients to boil, let cool . Add cucumbers with their juices and mix well. Leave for 12 hours. Fill the clean jars with the mixture  and pasteurize.



8 komentarzy:

  1. U nas te farmy to PYO's - Pick-Your-Own:-) Chodzimy zawsze latem, bardzo lubimy zbierać owoce prosto z krzaczka:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anno Mario - tutaj chyba też niektóre tak się ogłaszają... i muszę przyznać, że to wielka przyjemność takie zbieranie... no chyba, że się lata po polu jak zwariowana i targa do domu ilości astronomiczne ;=)

    OdpowiedzUsuń
  3. A dziś przeczytałam znowu opis Portland, w pełni potwierdzający to, o czym piszesz:
    http://naag.com/places/voodoo_doughnuts_means_we_could_possibly_move_to_portland

    OdpowiedzUsuń
  4. Hihihihi Anno Mario, wiem, że to co piszę czasami brzmi jak mrzonko-fantazja, ale jestem osobą prawdomówną ;=) Jak sama widzisz, po raz któryś...

    OdpowiedzUsuń
  5. yummmm-those pickles look absolutley delicious--I can just see you at that farm!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hihihiihi, I know who you are Anonymous - yup, I was a woman on a mission on the farm - I am sure it was hilarious just to watch me ;=)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tez za pierwszym razem przetworzylam 10kg ogorkow! Bylam z nich dumna i przeszczesliwa :) A potem sie okazalo, ze tylko ja tutaj lubie kiszone ogorki ;) To byl wiec moj 'podwojny' raz : pierwszy i ostatni zapewne ;)
    U nas na farmach najczesciej zbiera sie samemu owoce, warzyw niestety nie, ale i tak sie ciesze, ze takowe farmy sa i ze mozna robic na nich zakupy. Jutro wlasnie jedziemy po dynie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Beo - czekam juz niecierpliwie na Twoje dyniowe propozycje... a ja się przygotowuję na wyjazd po czarny bez... chcę zrobić kordial (czyli po naszemu nalewkę) - mam jedne przepis, ale może TY masz jakiś dobry? Dżemów specjalnie nie jadam, a mam jeszcze rabarbarowo-truskawkowy, jeżynowy (od sąsiadki), i brzoskwiniowy Bellini... wystarczy mi chyba na lata ;=)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz / Thank you for your comment :)